Rano obudziłam się w wyjątkowo dobrym stanie. Po takiej imprezie to aż dziwne. Julka tak samo. No fakt. W połowie imprezy przestałam pić i gadać z chłopakami. Chyba to dobrze, niech teraz cierpią za swoje czyny. Wszystkie umówiłyśmy się wczoraj, że nie będziemy odzywać się do chłopaków. Trochę to dziecinne ale muszą mieć jakąś nauczkę. Nawet dla przedszkolaków. Wstałam i ogarnęłam się. Za pół godziny przychodziła Ewcia z Cysią więc obudziłam Julkę. Po chwili obie byłyśmy gotowe, ja ubrana w TO a Julka w TO. Do pokoju jak wicher wpadła Ewka ubrana w TO a Cysia w TO. Zeszłyśmy na śniadanie. Dziwnym trafem Austria zawołała mnie do nich na chwilę.
- Madzia może się do nas przysiądziesz?-spytał Gregor.
Na początku zbyt chętna nie byłam ale stwierdziłam, że tak zrobię chłopakom na przekór. Cały czas śmialiśmy się jak za starych czasów. Bardzo dobrze mi się z nimi rozmawiała. Szczególnie z Gregorem. Mimo tych jego słabości był świetnym przyjacielem. Zawsze ale to zawsze mogłam na niego liczyć. Kochałam go... Jak przyjaciela, brata. Na pewno nie tak jak kochałam... sami wiecie kogo. Po śniadaniu podeszłam do Łukasza by zapytać się co dziś mają w planach. Okazało się, że mam poprowadzić trening na siłowni. Chłopaki wydali cichy jęk. Ja jednak odciągnęłam Kruczka na bok.
-Muszę?
-Nie chcesz?
-Możliwe...
-Czemu?
-A tak mała nauczka dla nich...
-Ok ale następny już prowadzisz ty! zrozumiano?
-TAK JEST!
Odeszłam od trenera śmiejąc się. Wyobrażałam sb jak chłopaki gotują jakieś przeprosiny, po których wpadnę im w ramiona i powiem, ze mają wolne. Nie tym razem. Posłałam Kruczka. A każdy wie dobrze, że trener męczy ich dwa razy bardziej niż ja. Oni liczyli na Grzegorza, który pracował jako drugi fizjoterapeuta. Udałam się do pokoju. Walnęłam się na łóżko delektując się wolnym. Dziewczyny od razu po śniadaniu gdzieś zniknęły. Byłam sama. Włączyłam laptopa. Dawno nie sprawdzałam facebooka anie emaila. Miałam pełno propozycji fizjoterapeutki. Na pierwszy rzut oka były to kuszące propozycje. Ale zostawić chłopaków? To nie wchodzi w grę. Dostałam również maila od znajomego Kamila -Mariusza (siatkarza).
,, Droga Madziu!
Witam. Nie wiem czy mnie pamiętasz, widzieliśmy się parę razy. Pewnie ciekawa jesteś po co piszę. Mianowicie chciałbym Ciebie i Kamila zaprosić na mecz Skry. Mam nadzieję, że rozpatrzycie tą propozycję ;) Tak wgl co u Ciebie? Dawno nie pisaliśmy. przyjeżdżaj musimy to nadrobić. Dobrze o tym wiesz! Serdeczne pozdrowienia dla ,,siostrzyczki,, przesyła.
Mariusz Wlazły,,
Było mi bardzo miło, że o mnie pamiętał. O Kamilu również. Serdeczne pozdrowienia dla ,,siostrzyczki,,... Kiedy w lato spędziłam tydzień z siatkarzami bardzo się z nimi zżyłam. To był prezent od Kamila. Postanowiłam od razu odpisać Wlazłemu.
,, Drogi Mariuszu!
Witaj. Rzeczywiście dawno nie pisaliśmy. Widzę, że o mnie nie zapomniałeś. A już się bałam :D xD. Jasne, że wpadniemy. Na pewno ja... Z Kamilem nie wiem jak to będzie. Przygotowuje się do Igrzysk. Może znajdzie wolną chwilkę ;) Nie mogę się doczekać spotkania Ciebie, Kłosa, Wrony i innych... Tęsknę za wami. Ściskam mocno mojego ,,braciszka,,.
Madzik
Kliknęłam enter. Posprawdzałam resztę maili, Na szczęście reszta to były tylko i wyłącznie reklamy. W duchu bardzo Cieszyłam się z tego ze Mario napisał. Zamknęłam laptopa. I pozwoliłam popuścić wodzę fantazji. Nie wiedząc kiedy oddałam się w krainę morfeusza. Obudził mnie bardzo znany mi dżwięk. Walenie do drzwi. Co jak co ale u skoczków to chyba normalka -.- Otworzyłam drzwi do pokoju wpadł Kamil.
-Madzik nie gniewaj się już!
-Kruczek dał wam popalić?
-Co jaki Kruczek? o co chodzi?
-Nic nic, nie na treningu?
- Musiałem coś załatwić...
-Aha...
-Madziu nie obrażaj się, rozmawaij ze ną brakuje mi Ciebie.
-Trzeba było pomyśleć o tym wcześniej! - krzyknęłam i wyrzuciłam brata z pokoju. Czemu nic mi się nie może chodź raz układać?
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Masz debilu! xD powoli zbiżamy się do epilogu. Nie mam już pomysłów. Kocham was :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz