piątek, 8 sierpnia 2014

Rozdział 1

*Ewa*
-Nie!
Głośny krzyk obudził ją z samego rana, szybko ubrała się i pobiegła w poszukiwaniu źródła. Dotarła do do salonu i to tam zobaczyła najlepszą przyjaciółkę ze szklistymi oczami. Postanowiła jednak nie wychylać się by dowiedzieć się o co chodzi.
- Ale Kamil obiecałam!
- Nie będę sprowadzać do domu narkomana.
- Ale zawsze kochałeś Ewelinę!
- Przyjedzie do nas Milena, niby jak mam ją utrzymać zdala od narkomanki!
- Przecież Ewelina nie nakarmi jej narkotykami, oszalałeś!
Nagle zerwała się z kanapy i wybiegła ze łzami w oczach, zostawiając osłupiałego Kamila samego. Tak się jej wydawało.
-Kamil- Ewa wychyliła się z kuchni - Przecież znasz Ewelinę, może Monika się myli!
- Ewa ona nigdy się nie myli, to jej mama!
- Daj jej szansę - zbliżyła się do niego - Proszę!
- Niech Ci będzie, chyba troszkę niesprawiedliwie zachowałem się w stosunku do Magdy
- Musisz iść ją przeprosić!
- Zaraz niech trochę ochłonie, znam ją i wiem, że potrzebuje spokoju.

*Magda*
Tym czasem Magdalena wleciała jak piorun do pokoju. Pierwsze co zrobiła to złapała swój pamiętnik i zaczęła bazgrać zdania.

,, Jestem jak ogień, wszystko niszczę. Najbardziej moją więź z Kamilem. Jednak ciocia mnie poprosiła, nie mogłam odmówić.,,

Chciała pisać dalej lecz ktoś zapukał.
- Otwarte!
Maciek. To był on, zawsze zjawiał się w tych najgorszych a zarazem najlepszych momentach do rozmowy.
- Hmm no super, nie było mnie miesiąc a ty nawet się nie uśmiechniesz!
- Ej nie obrażaj się!
- No żartuje, ale mogłaś wykazać więcej entuzjazmu ;)
Popchnęła go lekko.
- A jak twoja rozmowa o pracę?
- Perfekcyjna ja musiałam się spóźnić - odrzekła z widocznym smutkiem w głosie.
- Ej nie przeginaj, Tajner nie zwraca na to uwagi.
Nagle po całej sypialni rozniósł się dźwięk dzwonka, jej dzwonka. Szybkim ruchem chwyciła telefon.
-Słucham?
- Dzień dobry, mam nadzieję, że pani nie obudziłem, Apoloniusz Tajner się kłania.
- Nie, już nie spałam.
- Jak pewnie się pani domyśla, chodzi o pracę. Niestety, nie mogę pani przyjąć. Za to mój dobry znajomy wita panią w sztabie szkoleniowym Austrii.
- Naprawdę? - krzyknęła z niedowierzeniem, oczywiście zawsze chciała pracować dla Polaków, lecz Austria? To by był fenomen w jej karierze fizjoterapeutki.
- Tak. Alexander czeka na panią w piątek wieczorem w Klingenthal. W końcu sezon zimowy już za tydzień!
- Naprawdę dziękuję.
- ja również, miłego dnia- rozłączył się.
Magda spojrzała na zaciekawionego Maćka. Zrobiła minę zbitego psa.
- Nie przyjęli mnie.
- Jak to? - spytał z zaskoczeniem - Ciebie?
- Niestety, ale od następnego piątku mogę dumnie nosić kurtkę Austrii - Krzyknęła ze szczerym uśmiechem. On jednak go nie odwzajemnił.
- Co się stało?
- No wiesz będziemy się widywać, ale rzadko i krótko.
- Ej, czy ty myślisz, że ja wieczorem będę siedzieć jak grzeczna dziewczynka w pokoju hotelowym?
- Szczerze?No co ty musiałbym Cię nie znać.
Wybuchli śmiechem. Magda usłyszała dzwonek do drzwi. Szybkim i chwiejnym krokiem zbiegła na dół. Za nią Maciek. Zobaczyła Kamyka, Ewkę i jeszcze jedną osobę. Osobę, której zawzięcie broniła, mimo, że mogła zrezygnować. Zobaczyła Ewelinę.
- Magda!
- Ewelina!
Rzuciły się na siebie. Puki Ewelina mieszkała w Zakopanym częto się widywały. Potem jednak jej ojciec został przeniesiony. Kamil wyglądał na szczęśliwego. Dobrze, że stał obok kanapy. Bo niespodziewanie Magda rzuciła się na niego. Przez co oboje wylądowali ze śmiechem na kanapie.

*Maciek*
Zobaczyłem przepiękną dziewczynę, zamurowało mnie na schodach. Musiałem wyglądać jak przygłup.
Na szczęście Magda zobaczyła i szybkim krokiem pociągnęła mnie na dół.
- Ewelino to jest Maciek, Maciek to Ewelina.
- Hej - powiedzieli jednocześnie, czy to przeznaczenie?
- Magda ja już niestety muszę iść, zresztą Kamil też!
Zdezorientowany Kamil spojrzał na zegarek. Wybijał 15:21. 9 minut do treningu.
Rzucił ostatnie Kocham Cię Ewie, pełnym miłości spojrzeniem obdarzył Magdę, a Ewelina? Nanią nawet nie spojrzał. Co zdziwiło Maćka. Postanowił jednak nie wnikać.

-------------------------------------------------------
-Ewa idziesz dziś na trening? - spytała Magda
- Zależy czy idziesz ze mną?
- No pewnie, ale chwila co z Eweliną?
- Mogłabym pójść z wami?- spytała niespodziewanie, co zdziwiło oby dwie dziewczyny. Ewelina mimo, że kiedyś mieszkała w górach, nienawidziła skoków.
- Naprawdę chcesz? - krzyknęła uradowana Ewa
- No pewnie!
Wszystkie trzy poszły na skocznię, rozmawiając o wszystkim i o niczym.
- Idźcie już ja jeszcze podejdę do sklepu po jakiś napój! - Powiedziała Magda.
Dziewczyny odeszły, a ona zamyślona szła do sklepu. O czym myślała? O tym jak będzie się układać jej praca z tymi gwiazdkami. Nagle wpadła na kogoś, przez co na chwilę wybudziła się z zadumy.
- Uważaj jak chodzisz- powiedził chłodno po niemiecku.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czy są tu jakieś osoby, które to czytają? Jeśli tak proszę się ujawnić :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz