wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 11

Osuwałam sie po ścianie. W środku czułam okropny ból, nie do opisanie. Jeszcze niedawno mówił mi, że jestem dla niego najważniejsza na świecie. Nie wiedziałam, ze on teraz czuł to samo. Postapiłam drastyczni. Dorwałam laptopa. Z rozmachem usunęłam wszystko co nas łączyło z fb jak i z innych portali. Byle jak najdalej od niego. Czułam się oszukana. Wszystkiego bym się spodziewała ale Maciek. To nie był ten, którego kochałam. Zdecydowanie nie.

*Maciek*
Otworzyłem dziwną kopertę ze znaczkiem ,,J,,. Były w środku dwa zdjęcia. Zdjęcia Magdy. Całującej się z Gregorem. Data wskazywała, że było to 2 dni temu. Jakim cudem? Nie mogłem w to uwierzyć, Magda nie była taka. Chyba. Tak naprawdę mało o niej wiedziałem. Weszłem na fb chciałem usunąć ją ze znajomych ale ona zrobiła to pierwsza. Gdyby się dowiedziała, że wiem to by przepraszzała a nie mnie usuwała. O co tu chodzi?  Nie wiem ale się dowiem. Jednak nie wytrzymałem i gorzkie, piekące łzy spłynęły mi po policzku. Po chwili leżałem na łóżku i płakałem jak chłopczyk, któremu zabrano lizaczka. Nie mogem tego pojąć.

***
Miałam rację mój mły domek z kart został pozbawiony fundamentu. Bez tego go nie będzie. Leżałam i wypłakiwałam oczy. Ktoś mnie podniósł i przytulił. Tego potrzebowałam, pocieszenia. Uniosłam przekrwione oczy. Zobacyłam Kamila.
-mTy mnie wspierałaś, teraz moja kolej.
Nie odpowiedziałam tylko wtluliłam się w jego tors. Myślał, że to przez wypadek. Nie wiedział o co naprawdę choziło. I właśnie tak miało być. Nie chciałam by . Nie teraz za dużo już przeżył. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Niechętnie ale jednak podniesłam się i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je. Stał w nich nie kto inny jak sam Maciej Kot. Uśmiechał się łagodnie ale oczy miał smutne.
- Przejdziemy się?
Mimo,że na sam jego widok miałam ochotę zwrócić kiwnęłam twierdząco głową. Szliśmy zaśnieżoną ulicą. Wokół ludzie wieszali świąteczne lampki. Niektórzy udawali się jeszcze do galerii (która była niedaleko) po prezenty. Szliśmy w milczeniu. Obydwoje zapatrzeni w chodnik. W końcu nie wytrzymałam.
- Czego chcesz?
- Prawdy.
- O czym?
- O tobie i Gregorze.
- O mnie i o nim a ty i Ewelina to co!
- O czym mówisz?
- Dostałam dziś interesujące zdjęcia.
- Serio? Ja też.
- Kurwa nie przerywaj mi. Byłeś na nich ty całujący się z Eweliną z dzisiejszą datą.
- Co? nie prawda. Zmyślasz, cały dzień byłem w domu!
- Kto to potwierdzi
- YYY... nikt.
- No właśnie.
- Ty wcale nie lepsza.
- Co ty ode mnie chcesz?
- Nie no czyli jak ty się całujesz z Gregorem za moimi plecami to wszystko w pożądku?
- Za taką mnie masz?
- Tak.
- Oż ty jak mogłeś między nami koniec.
Zaczęłam biec. Nogą trafiłam na kawałek chodnika, który był bardzo śliski. poślizgnęłam się i już pogodziłam się z upadkiem gdy ktoś mnie złapał. Maciek. Spojrzał mi w oczy i zatopił swoje usta w moich. Nie mogłam zapanować nad odruchem wymiotnym. Szybko wyrwałam się z jego ramion. Rzuciłam nikłe dzięki i pozostawiłam go tam samego. Osłupiałego. Wróciłam do somu. Zastałam Ewę siedzącą w kuchni.Rzuciłam się na nią ze łzami w oczach.
- Mała co jest?
Opowiedziałam jej wszystko z najmniejszymi szczegółami. Najbardziej bolało mnie to, że Maciek nie zparzeczył. Nie powiedział, że się z nią nie całował. Ewa wysłuchała mnie i wszystko doskonale rozumiała.
- Ej nie załamuj się, w życiu nie zawsze jest z górki. I coś mi się wydaje nie tak z tą kopertką. Na pewno nie było tam nic oprócz adresu? Jak teraz o tym pomyślałam to coś przemknęło mi przed oczami gdy ją otwierałam. Pobiegłam po nią i razem z przyjaciółką obejrzałam ją dokładnie. W końcu Ea znalazła małe ,,J,, w rogu koperty. Zaczęłam się zastanawiać czyje to może być imię. Jakub? Nie to mój bliski przyjaciel. Julka Głowacz? Nie z nią gadam jak z siostrą. Mogłabym przyrzec,że znałam jeszcze jedną Julię. Tylko nie mogłam sobie przypomnieć kim ona była. W końcu Ewa na coś wpadła.
- Ej a pamiętasz tą Julię, dziewczynę Krzysia Miętusa?
- No.
- A może to ona? Od zawsze ineteresował ją Maciek.
Naprawdę. Zawsze widziałam jak na niego patrzy. Mimo tego była z Miętusem. Była straszną egoistką. A może się nam wydawało? Może na siłę szukałam winnego? Byłam tak tym wszystkim zmęczona, że zasnęłam na ramieniu Ewy. Około 2 w nocy obudził mnie telefon. Domowy. Pobiegłam na dół. Kamil stał przy słuchawce. Jego twarz pobladła a sam wypuścił słuchawkę z rąk.


----------------------------------------------------------------------------------------------
Szczęśliwa Dominika? xD

2 komentarze:

  1. Świetnie piszesz:) Czekam na więcej. Obserwujemy ?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny tekst :) Super gif na końcu :)

    Pozdrawiam serdecznie, http://juliet-monroe.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń