niedziela, 17 sierpnia 2014

Rozdział 2

-Ja niby ja mam uważać? A niby kto na mnie wpadł?
- No na pewno nie ja, wiesz jak się idzie to się patrzy przed siebie!
- Powiedział znawca
- W porównaniu do Ciebie? Na pewno!
Nagle znikąd pojawiło się kilkanaście piszczących dziewczyn.
- Gregor, Gregor plis ! - wołały wystawiając notesy.
Dopiero teraz Magda zdała sobie sprawę z tego, z kim rozmawia.
\- No pięknie jak ty tak rozpoczniesz znajomość z resztą Austryjaków, to chyba będziesz mogła od razu się pakować- westchnęła w myślach dziewczyna. Postanowiła uratować Gregora.
- Aaaaaa to jest Thomas Diethart! - krzyknęła wskazując palcem w stronę skoczni. Tłum rozwrzeszczanych fanek pobiegło w tamtą stronę.
- Dzięki!
- Spoko :) Magda!
- Gregor.
- Często tak masz?
- Zdecydowanie za...
- Nie powinieneś się tak sam włóczyć, nie w Polsce!
- Haha czemu?
- Uwierz mi, że tu wszędzie czają się dziewczyny
- Musicie mieć tu świetnych kibiców
- Są najlepsi :)
Doszli do skoczni. Nagle usłyszeli:
- Magda, już myślałam, że gdzieś zginęłaś , o hej Gregor!
- Hej Ewa, ja już będę leciał, do zobaczenia! - pomachał im i poleciał w stronę swojego busa. Chwila co tu robią Austryjacy na tydzień przed konkursem? Z zamyśleń wyrwał ją głow przyjaciółki.
- Co on od Ciebie chciał?
- Nic, po prostu wpadiśmy na siebie...
- Jak już będziesz ich fizjoterapeutką, to uważaj na siebie.
- Obiecuję!
- No mam nadzieję.
- Ewa co tu robi Austria ?
- No Kamil mówił mi tylko, że była jakaś konferencja i przyjechali, ale szczegółów nie znam.
- Aha...
Dziewczyny zamilkły i ze skupieniem przyglądały się treningowym skokom Polaków.
- Ej Ewa!!
- Co Madzia?
- Pamiętasz, że była z nami Ewelina!
- O nie! Gdzie ona jest?
- Jak mogłaś zostawić ją samą!
- Jak mogłaś się tak długo włóczyć z tym chłopakiem!
- Nie mieszaj do tego Gregora!
- Jeszcze go bronisz?
- Tak bronię go!
- Ugh
- No co? Zderzyliśmy się, trochę pokłóciliśmy, a ostatecznie uratowałam go od kilku piszczących dziewczyn.
- Naprawdę? Przepraszam... nie wiedziałam.
- Daj spokój z przepraszaniem! Choć tu!
Dziewczyny przytuliły się co od razu zauważyła prasa i zrobiła im kilka zdjęć. Nie zwracały na to uwagi. Przyzwyczaiły się, że jeśli mają w rodzinie skoczka to czasem muszą być w gazecie.
- Ej Ewa, patrz co ja widzę!
- Co?
- Ewelina gada z Maćkiem!
- Co ty taka podekscytowana?
- No wiesz może będą parą !
- Oj Magda czasem jesteś gorsza nawet ode mnie w tych sprawach... - obie się zaśmiały i odeszły na bok by nie przeszkadzać młodym.

* w tym samym czasie*
- Długo skaczesz?
- Dokładnie nie liczę.
- Aha, ej jesteś coś spięty, rozluźnij się !
- Chwila... przecież wakacje się skończyły! Jakim cudem tu jesteś?
- Skończyłam liceum, nic mnie już w Warszawie nie trzyma.
- A studia?
- Nie wiem czy pójdę.
- Kim chciałabyś być?
Ewelina chwilę się zastanawiała, jakby tu zaimponować skoczkowi.
- Fizjoterapeutką.
Z za rogu słyszała to Magda.
- Maciek chodź Ewa Cię woła
Maciek krzywo spojrzał w jej kierunku. Chwila, nigdy tak nie robił!
- Po co?
- Mówiła, że chce coś omówić na temat jakiejś sesji.
- Aha spoko, Ewelino ja już lecę mam nadzieje, że jeszcze się spotkamy!
- Ja też na to liczę.
Ale Maciek nie zdążył odpowiedzieć, bo Magda chwyciła go za rękaw i zaciągnęła w jakiś kąt.
- Au o co Ci chodzi?
- Ewelina kłamie!
- Haha, nie wierzę zazdrosna jesteś!
- Ja? Maciek uważaj ona nigdy nie chciała mieć nic związanego ze śniegiem. Dziś jakimś cudem chciała iść na trening. A jeszcze pół roku temu proponowaliśmy jej wyjazd na skoki to zaparcie twierdziła, iż nie zamierza mieć z nimi nic wspólnego!
- Bo Ci uwierzę!
- Jak nie chcesz to nie wierz, ale myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi!
- To źle myślałaś!
Te słowa tak zabolały Magdę, żę bez słowa z piekącymi łzami w oczach pobiegła przed siebie nie wiedząc, gdzie ale i tak biegła. W jej głowie kotłowały się tysiące myśli, ale jedna najważniejsza ,, jak on mógł,,. Chciała być jak najdalej od niego, od wszystkich którzy jej go przypominali. Ewa krzyczała za nią przy bramie do skoczni, ale Magda nie zareagowała. wreszcie coś lub ktoś ją zatrzymał. Ze łzami w oczach bała się podnieść głowę. Chciała aby to był tylko sen, chciała się obudzić, a potem śmiać się z tego z Maćkiem. Nie podnosiła głowy. Ktoś sam to zrobił. Spojrzał w jej wspaniałe czekoladowe oczy.
- Nikt nie jest wart twoich łez- szepnął Magdzie cicho do ucha, co przyprawiło ją o dreszcze. Chwila o dreszcze? Czyżby się zakochała?
- Ddziękuję - odpowiedziała jąkając się. - Ale chcę być sama.
- Niech Ci będzie.
Pocałował ją w policzek, przez co jej twarz oblała się rumieńcem. Stała z nadzieją, że nikt a szczególnie on tego nie zobaczył.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz