wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 4

*Oczami Magdy*

Trudno było mi się oderwać a jednak to zrobiłam. Spojrzałam na niego piorunującym wzrokiem a następnie dałam mu z liścia. Czemu? Nie wiedziałam, z jednej strony czułam motyle w brzuchu a z drugiej tylko i wyłącznie obrzydzenie. Objął mnie, wyszarpnęłam się szybko i pobiegłam w stronę restauracji. Wpadłam jak piorun do sali. Podbiegłam do wypitej Ewy, która potrzebowała pomocy. Ale chwila chyba miałam się jej poradzić?
- Ewa żyjesz?
- Auu moja głowa...
- Zanotuj, żeby nigdy więcej nie pić z Piotrkiem!
- Magda co ty taka zła?
- Później Ci opowiem ale teraz a niech Ci będzie idź i baw się.
- Dzięki. - ostatnie słowo Ewa wypowiedział już na parkiecie.
Siedziałam samotnie, gdy nagle znikąd pojawił się dość ładny chłopak, którego Magda kojarzyła ale nie mogła sobie przypomnieć. Wiedziała, że to chłopak z Austrii.
- Zatańczysz?
- Pewnie- rzekła uradowana, ktoś się mną zainteresował. Nie wiedziałam, że z jednej strony sali przygląda mi się Gregor, a z drugiej Maciek. Z tym chłopakiem bawiłam się świetnie.
- Manuel ale mów mi Manu,
- Magda, tego chyba nie trzeba zdrabniać.
Oboje śmialiśmy się i po tym tańcu tańczyliśmy kolejny i kolejny. Jakąś 1/3 wieczoru spędziłam z Manuelem. Bardzo fajnie mi się z nim rozmawiało. Jak to na niego przystało nie obyło się bez pamiątkowego selfie.

*Oczami Maćka*
Widziałem Magdę jak obściskiwała się z Gregorem. Nie, żebym ją śledził. Siedziałem na ławce w parku gdy ją zobaczyłem, chciałem wstać, podejść, przytulić. Nie zdążyłem, podszedł do niej Gregor. Tak bardzo chciałem by było jak dawniej. Nie mogłem, tchórzyłem. Mimo to podoba mi się Ewelina, chciałbym ją poznać bliżej ale ostatnio jej nie widuję. Czemu?

***
Reszta wesela przebiegła pomyślnie. Austria przyłączyła się do Polskiego stolika, przez co bardzo trudno było wrócić do domu. Skoczkowie chyba jeszcze nigdy tak nie balowali.
Maciek miał zamiar wyznania Ewelinie co czuje. Zobaczył ją, tyle, że całowałą się. Nie dawno mówiła mu, że jest wolna. Gra na dwa fronty? Odwrócił się i poszedł w przeciwną stronę. W głowie huczała mu jedna myśl ,, z kim?,, nawet nie zauważył gdy potrącił Amelię, która od tego roku miała być asystentką Kruczka. Byłą za ładna, mogła by być modelką, miała w tym zawodzie świetlaną przyszłość. A jak ją rozpoczyna ? będąc asystentką. Minęli się zbytnio nie zwracając uwagi. Maciek szedł i szedł po Zakopanym, nie wiedział gdzie idzie, szedł tam gdzie go nogi poniosły.

*Magda*
Po imprezie wróciłam z Kamilem i Ewą do domu. Niestety zastaliśmy nie miłą niespodziankę. Bodajże rodziców. Kochałam ich ponad wszystko ale jeśli w grę wchodziły imprezy, najchętniej zapadłabym się pod ziemię.
- Co tu robicie? - zapytał pół przytomny, ale dobrze to maskował.
- I skąd macie klucz?
- Był pod wycieraczką, ale teraz wy się tłumaczcie, jest 6 rano!
- A my jesteśmy dorośli, a teraz żegnam was!
- Kamil! - syknęła mama,
- Daj spokój przyjdziemy jak będą trzeźwi.

***
Idę idę i nagle przeraźliwy pisk. Zaczynam biec, znów krzyk. Biegnę i biegnę w kierunku odgłosu. Dobiegłem do ślepego zaułka w którym leży zakrwawiona...

------------------------------------------------------------------------------------------------
Dośka dzięki za wenę :*

2 komentarze:

  1. Wciagnelo mnie! Czekam na ciag dalszy i zycze zastrzyku weny <3

    zapraszam: gertrama.blogspot.com
    obserwujemy? odp u mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Piszesz wspaniale *.* Czekam na kolejne rozdziały!
    Obserwuję i liczę na rewanż ;)
    http://aldrazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń