- Tośka?
- Tak
- Naprawdę? Boniu co u Ciebie?
- Wiesz porozmawiamy jak wrócę do Zębu. Teraz mam pytanie.
- Dawaj.
- Czy Twój chłopak Tomek dalej pracuje w produkcji Miss Polski?
- Tak, a co ?
- Mam jedną kandydatkę. Co ty na to ja prześlę Ci jej zdjęcie a ty pokażesz mu?
- No pewnie ;)
- To zaraz Ci wyślę :)
- Oki.
- Teraz muszę kończyć, pa !
- Pa :*
Czyli moją operację można uznać za rozpoczętą. Ciekawe czy wypali.
Powoli zbliżało się Boże Narodzenie. Podjęłam decyzję, ale Austrii jeszcze nie powiedziałam, że odchodzę. Mimo tak krótkiego okresu pracy polubiłam skoczków. Szczególnie Manu i Gregora. Z nim wszystko sobię wyjaśniłam. Mimo wszystko widziałam, że dość często na mnie spogląda. Nie obchodziło mnie to. No bo po co się przejmować? Przechodzę do Polski. Mimo wszystko bedę za nimi tęśknić. Nigdy nie zapomne jak Dominika mnie zawołała i oglądałyśmy jak Gregor oblewa się wodą. Pamiętam jak potem nas ścigał, a że był cały mokry wyrżnął w holu. Haha lub te nasze selfie. Gregor zdecydowanie jest uzależniony od instagrana, zresztą jak Manu :) Już za kilka dni mój plan miał zadziałać. Wiedział o nim tylko Łukasz a no i Ewa. Ona zawsze o wszystkim musi wiedzieć ^^ Misja do wykonania była dość trudna. Ale razem znaczymy więcej. Miało to wyglądać następującą: Amelia dostaje maila, że jest śliczna i proponują jej casting. Ami nie wie do kogo się udać. I tu wkracza Domela. Od kilku tygodni kumpluje się z Amelią by ona poszła do niej, no ale jak tu Dośki nie lubić? Ona ma doradzić Ami by przeciwstawiłą się ojcu. Łukasz się zgadza a Dominika zajmuje miejsce asysteni. O Amelii usłyszy Polska, a że jest piękna to na pewno będzie miała potem dużo propozycji. Plan idealny. Gorzej wykonanie. Bałam się, że coś pójdzie nie po myśli. Jednak postanowiłam zająć się czymś innym. Włączyłam galerię w telefonie. Było tam pełno zdjęć moich przyjaciół. Po prostu często zabierali mi telefon i robili sb selfie, szczególnie Amelia xD
Kilka zdjęć z telefonu.
Amelia:
Maciek, za czasów kiedy się przyjaźniliśmy, brakuje mi tego, ale nie potrafię mu wybaczyć.
Mój braciszek ^^ <3
Ewka
Marcelina
Bardzo się cieszyłam, że mam je w telefonie :) Brakowało mi tylko zdjęć Dominiki, ale ona za tym nie przepadała. Nagle wbiegła cała zadyszana do pokoju.
- Co się stało?
- Misja zakończona sukcesem idzie do Łukasza!
- Serio?
- Tak!
- Boniu, kocham Cię Dośka.
- Ja Ciebie też Madzik.
Przez prawię godzinę gadałyśmy zupełnie o niczym.Dominika opowiedziała trochę o tym związku na odległość z Kubą. Powiedziała też, że Maciek chodzi z Eweliną. Oczywiście cieszyłam się bo to mój przyjaciel. Może i były ale i tak zależało mi na jego szczęściu. Ktoś zapukła do drzwi. Dominika rzuciła szybkie wejść. O wilku mowa-pomyślałam, w drzwiach stał nie kto inny jak Maciej Kot. Ten sam, któy zawsze ją pocieszał i ten sam, który ją tak boleśnie zranił. Może to by nie bolało tak bardzo, ale wiedziałam, że od pewnego czasu czułam do niego coś więcej.
- Możemy pogadać? -rzucił do mnie.
- To ja was zostawię - powiedziała tylko tyle jej przyjaciółka. No właśnie PRZYJACIÓŁKA. Wiedziała, że z Ewą miała plan złączenia ich w parę.
- Proszę, wybacz mi już gdy przeglądam telefon mam pełną galerię Twoich zdjęć. Nie mogę tak po prostu wymazać tego co było.
- A co było?
- Wspaniała przyjaźń, tysiące świetnych chwil. Nie chcę ich stracić. Nie przez kilka słów.
Nie wytrzymałam. O to mi chodziło. Chciałam aby Maciek mi udowodnił, że coś dla niego znaczą te chwile. Po policzkach poleciało mi kilka łez. Rzuciłam się na niego. On kręcił mną w kółko. Strasznie się cieszyłam, że to koniec tego mojego ,,Focha,,.
- Gratuluję związku z Ewelisią, Panie Kocie! - starałam się pokazać, że cieszę się z tego. Choć wcale tak nie było.
- Dzięki :)
-Masz może ochotę na lody?
- Jeszcze pytasz? Idziemy.
Pociągnął mnie za rękę. Odruchowo złapałam za kurtkę Austrii. Mimo, że nie musiałam. W końcu nie szłam na skocznię a na lody. Tak trochę to dziwne. Lody w środku zimy? Ale my tak mieliśmy. Byliśmy inni i było nam z tym dobrze. On od razu zamówił lody. Doskonale wiedział jakie są moje ulubione. Znał mnie na wylot. Czasami miałam wrażenie, że czyta mi w myślach. A jeśli tak jest? Nie bądź głupia! Zbliżały się ostatnie zawody przed świętami. Czyli ostatnie zawody w Teamie Austrii. Kiedy widziałam ten uśmiech na twarzy Gregora. Byłam pewna, że gdy się dowie ten uśmiech zniknie. Rozpoczęła się pierwsza seria. Jak na złość warunki nie sprzyjały. Kolejny skoczek miał dziś upadek. Jednak nie tak poważny jak Krzysiek. A co do Krzysia. On ma się dobrze. Wrócił do kraju. Razem ze swoją dziewczyną codziennie chodzą na rehabilitację. Ponoć jest duża szansa, ze bedzie chodził. Z zamyśleń wyrwał mnie głos spikera krzyczącego : Maciej Kot!. Spojrzałam na belkę. Był tam. Uśmiechnięty. Jest na rozbiegu i leci. Zamknęłam oczy. Kiedy je otworzyłam był cały radosny. Miał z czego. Skok był tak długi, że jego przewaga na rywalem wynosiła aż 11,2 punktów. Odpiął narty i pokazał je do kamery. Kiedy przeczytałam napis myślałam, że zemdleję. Dzwonię do Ewy nie odbiera. Ktoś łapie mnie od tyłu. No tak Ewa ! Po co ja do niej dzwoniłam. Nie mogłam uwierzyć w ten napis.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Yeah nareszcie skończony. Krótszy chyba być nie mógł... Dziękuję Dominice, która dzielnie mi pomagała. KC <3
Kamil zadowolony z mojego rozdziału? xD











świetny post!
OdpowiedzUsuńosobiście dopiero zaczynam blogowanie i byłabym wdzięczna za każdą opinie,radę :)
zapraszam --> http://wiktoriajeener.blogspot.de